Na nowo

być ciszą 
i zachwycać się przydrożnym kamieniem
przywdziać habit
zakładany przez wielu
i podążyć tam
gdzie dostrzegany nie jesteś
pokazać Cię
w rozgadanych liściach brzozy
spocząć na ławce
będącej skrawkiem nieba
i nauczyć się
widzieć na nowo

Małe refleksje nad wielkim darem

wśród szumu drzew pochylam się nad życiem
staję nad wydmami papierosowego popiołu
 
w Krainie Królowej Śniegu w spodenkach biegam krótkich
poganiam konie w zaprzęgu śnieżnych sań
 
pod wiecznie błękitnym niebem delektuję się dziełami Mc Donalda
a wszystko popijam chmielu wywarem
 
w zaciszu pokoju tabletką zabijam Miłość
a brakiem miłości Cierpienie

w chłodzie grobowca odchodzę
teraz wiem co zrobiłem z największym od Ciebie darem…